poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Przyszłość... wcale nie taka daleka jak się wydaje

Przez Burze Ognia

Autor: Veronica Rossi
Tytuł oryginału: Under the Never Sky
Wydawnictwo: Otwarte
Ilość stron: 359
Moja ocena: 8/10
Aria żyje w Reverie- rozwiniętym technologicznie świecie oddzielonym od dzikiej natury szczelną kopułą. Jak wszyscy Osadnicy spędza czas w wirtualnych Sferach dostępnych tylko za pomocą specjalnego Wizjera. Kiedy zostaje wygnana za przestępstwo, którego nie popełniła, wie, że śmierć jest blisko.
Perry jako Wykluczony musi walczyć o przetrwanie w brutalnym świecie plemiennych woje, kanibali i eterowych burz. Udaje mu się przeżyć tylko dzięki wyjątkowym zmysłom pozwalającym wyczuć niebezpieczeństwo i ludzkie emocje. 

" Czy to w ogóle możliwe? Jeśli nie byłoby strachu, jak mógłby istnieć spokój? Albo odwaga?"

Przedstawiony świat jest jakby Ziemią przyszłości, którą opanowały burze eterowe, a ludzie zostali podzieleni na dwie grupy- Osadników i Wygnańców. Osadnicy żyją w bezpiecznych kopułach, a żeby nie odczuwali braku natury i możliwości zostały stworzone Wizjery. Przenoszą one człowieka do Sfer- wirtualnych światów. Wygnańcy to ludzie, którzy przebywają na zewnątrz kopuł. Posługują się łukami, mieczami i tego typu mieczami. Jakoś sobie radzą pomimo trudu i ciągłego niszczenia ich domów i upraw przez burze eterowe. Bez trudu można zgadnąć, że Aria i Perry spotkają się.

" - Bez was będzie tu tak nudo- powiedział Marron (...)
 - Zazdroszczę ci - powiedziała Aria, biorąc go za rękę. - Jak mi się marzy nudny dzień."

Zastosowano tu narrację trzecioosobową, jednak rozdziały są podzielone według bardziej rozwiniętego opisu odczuć i myśli poszczególnych postaci. Powieść napisano łatwym i przystępnym językiem, naprawdę bardzo szybko się czyta. Dowcipy i wydarzenia robią swoje- czytając nie da się nudzić. Zachowania bohaterów są odpowiednie do sytuacji, a oni sami bardzo zróżnicowani pod względem charakterów. Co do fabuły, to nie mam nic do zarzucenia- no, może jedno. Pod koniec wszystko robi się już zbyt przesłodzone. W pewnych momentach ta cała przesada wychodzi uszami.
 Charakteru nadają także chociażby stosunkowo wprowadzane informacje oraz wydarzenia poboczne i zwroty akcji. Czasami wszystko jest przewidywalne, czasami wcale. To całkiem niezłe zestawienie prawdę powiedziawszy. Dosyć dużo opisów, dzięki którym możemy dokładnie wyobrazić sobie świat przedstawiony. Całkiem ciekawe jest też przedstawienie zmiany nastawienia Arii do Wygnańców i jej zachowań w nowym świecie i owym stylu życia. Śmieszne momenty z tymi wydarzeniami związane w pełni zadowalają i można się przy nich nieźle pośmiać. Bohaterka przez całą książkę dowiaduje się nowych rzeczy i poznaje tak naprawdę samą siebie od innej strony. Jej przemiana wewnętrzna jest naprawdę niesamowita. Jeśli porównamy sobie Arię z początku i Arię  z końca książki, to wydawać by się mogło, że to są dwie róże osoby.
Szczególnie ciekawą rzeczą jest opisanie rozwinięcia naukowego- chociażby to, że tworzy się ludzi z możliwością wybrania ich przyszłych cech i talentów. Po części jest to dla mnie przerażające, a po części- fascynujące.

" Wydawało się to niemożliwe. W Kapsułach nikt nie umierał w wieku siedemnastu lat. Bardziej prawdopodobne było to, że dożyje dwóch tysięcy lat."

Ogólnie rzecz biorąc- polecam tę książkę wszystkim miłośnikom science fiction oraz fantastyki i lekkiego romansu. Powieść w pełni zadowala swoją treścią, w miarę oryginalną. Stanowi jakby przesłanie, że takie rzeczy(oczywiście nie wszystkie) mogą się zadziać również w najbliższym czasie- bo już niedługo zapewne zostanie wynalezione urządzenie podobne do Wizjera, a my sami zapomnimy o realnym świecie i będziemy żyli światem elektroniki i mechaniki.
____________________________________
Przepraszam za tę długa nieobecność, ale komputer mi się trochę zepsuł i dopiero wczoraj go naprawiliśmy. Mam jeszcze trochę książek do zrecenzjonowania. W najbliższym czasie możecie spodziewać się recenzji "Wrońca" Jacka Dukaja.