poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Przedostatnia część "Pana Lodowego Ogrodu"

Pan Lodowego Ogrodu

Autor: Jarosław Grzędowicz
Wydawnictwo: fabryka słów
Liczba stron: 507
Seria: Saga Pan Lodowego Ogrodu. Tom III
Moja ocena: 8/10
"Wystarczyło ledwie czworo Ziemian, by z planety Midgaard uczynić prawdziwe piekło. Ich tropem, znaczonym niewyobrażalnymi okrucieństwami, podąża Vuko Drakkeinen. Kierowany nieujarzmioną determinacją, krok za krokiem przedziera się przez koszmar niczym z chorej wyobraźni Hieronima Boscha...."
"Kolejne twarze zabitych przeze mnie ludzi. Z każdym dniem mojej misji robi się ich więcej. Całkiem liczne towarzystwo, które mogę podliczyć tylko z pewnym przybliżeniem."
 Uwaga! Spoiler z poprzednich części! 
  Tak oto kontynuujemy przygody Vuka oraz Filara w świecie Midgaardu. Drakkeinen podąża lodowym drakkarem w stronę Lodowego Ogrodu, aby przekonać się, czy pogłoski mówią prawdę i czy władca tego małego światka jest tym, kogo szuka. Po drodze przeżywa jeszcze parę przygód wraz ze swoją drużyną Ludzi Ognia. Następca Tygrysiego Tronu natomiast trafia do niewoli u Ludzi Niedźwiedzi i cierpliwie znosi bycie niewolnym do momentu, w którym miałby szansę uciec i wydostać się z tego szaleństwa. Postacie występujące w obydwu ich fabułach jakoś dziwnie się zazębiają, ciekawe dlaczego?
Koniec spoilera
  Jak zwykle Grzędowicz zostawił większość dobrej akcji na sam koniec, jednak nie zapominając po drodze o ciekawych fragmentach. Gdy się czyta, wszystko wydaje się bardzo spójne i ma się wyraźną wizję całej fabuły, doskonale wie się, co i kiedy się stało. Całokształtu dopełniają fantastyczne ilustracje, które po prostu uwielbiam.
  Pomimo tego, że ten tom jest chyba najszczuplejszy spośród wszystkich, zawarte zostało tutaj niemało akcji. Muszę przyznać, że tym razem moim ulubionym wątkiem była historia Filara, bo w niej się chyba najwięcej działo. Rozpaczałam nad postaciami, które zginęły dosłownie lub pośrednio. Ten tom nie ustępuje chyba w niczym poprzednim, pojawia się trochę nowych postaci, trochę starych znika. Czyli wszystko wraca do normy.
  Sam Lodowy Ogród jest moim zdaniem świetne stworzony, bo zostawia nam pewną przestrzeń dla naszej wyobraźni. Wszystko jest bardzo ładnie opisane, aczkolwiek nie na tyle, żeby każdy miał tę samą wizję wyglądu miasta. To mi się bardzo podoba. Pojawiają się tu bardzo często motywy z miejscem dla uchodźców, bez wojny. Co ciekawe, wszystkie one są stworzone przez przybyszy z Ziemi, tylko że każdy z nich ma swój sposób, obydwa są co najmniej ciekawe. Pojawiła się jednak na moment pewna monotonność i senność, która była jednak raczej specjalnym zamierzeniem niż zanudzanniem czytelnika. Chyba o taki nastrój właśnie autorowi chodziło.
  Podsumowując, trzeci tom nie wyróżnia się zbytnio od pozostałych, zawarte jest w nim dosyć dużo wątków, a przez końcówkę nie mogę się już doczekać przeczytania ostatniego tomu. Mam nadzieję na jakąś spektakularną końcową bitwę albo w każdym razie coś w tym stylu. Ale- pożyjemy, zobaczymy.
Książka przeczytana w ramach wyzwania:
CF - 2014 - logo