poniedziałek, 7 stycznia 2013

Świat równoległy



Dziewiąty Mag

Autor: Alice Rosalie Reystone
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Ilość stron: 532
Moja ocena: 10/10
Seria: Dziewiąty Mag
Ataki trolli, chimer i cyklopów są coraz bardziej zuchwałe. Magiczne kopuły chroniące dziewięć miast tracą moc, smoki zaczynają chorować.Za radą wszechwiedzącej Oriany dwunastu oficerów wyrusza do równoległego świata.

" A skoro jej tu nie ma, to znaczy, że ani jego świat, ani... on tak naprawdę wcale jej nie obchodzą."

Książka mnie zachwyciła. Pochłaniałam każde słowo, każdą literkę w błyskawicznym tempie, a odkąd doczytałam do końca nie mogę wytrzymać, aby nawet przez minutę o niej nie myśleć. No dobra, pewnie zadajecie sobie pytanie: co tak bardzo mnie w niej zachwyciło? Już wyjaśniam. Zagłębianie się w ludzkie uczucia, fabuła, postaci, stwory... jeszcze trochę mogłabym wymieniać. Ale zacznijmy od początku. Po pierwsze, nareszcie w moje rączki trafiła książka, która nie opisuje jakiejś zakochanej nastolatki, tylko dorosłą, dojrzałą kobietę, matkę ośmioletniej Amandy.( Do tego stopnia mnie to zauroczyło, że nie mogłam przestać czytać do czwartej rano, ale to szczegół.) Bohaterka nie chce dopuścić do siebie uczuć i przywiązywać do tego świata, ponieważ wie,  że będzie musiała wrócić do swojego dawnego życia i opuścić to miejsce. Ma charakterek, to trzeba przyznać, potrafi odpłacić pięknym za nadobne. Ogółem chodzi o to, że jest jedną z osób, która może uratować smoki i ludzi od zagłady.

" Czarodziejm w końcu mógł być k a ż d y, ale czarodziejem i oficerem jednocześnie tylko n i e l i c z n i."

Na swojej drodze Ariel spotyka wielu ciekawych ludzi, czasami gubiłam się kto jest kim, ale tylko czasami. Co do fabuły, to nie mam jej nic do zarzucenia. Świetnie wykreowana, fantastyczne zwroty akcji, tajemnice, sceny pełne napięcia. Tego wszystkiego wymagam od dobrych książek, więc ta zalicza się do nich w 100%. Czasami bywam wybredna co do postaci- nie mogą być sztuczne, jednakowe, szare, stereotypowe... na całe szczęście żaden z bohaterów taki nie jest. Oczywiście, znajdą się takie osoby, których znienawidzimy od pierwszego wątku o nich. Bardzo mi się spodobało to, że elfy mogą mówić tylko prawdę. 

" -Ale nie przejmuj się, Efrem- poklepała go przyjaźnie po ramieniu- ciebie i tak by nie tknęły One nie jedzą byle czego!"

Nie będę za bardzo wprowadzała treści fabuły: sama strasznie niecierpliwiłam się, co się stanie dalej, więc nie chcę Wam tej przyjemności odbierać. Niektórzy mogą to uznać za romansidło, jednak ja uważam, że to nie jakieś tam tępe miłosne paplanie, tylko przemiana wewnętrzna bohaterów, ludzkie zachowania i tak naprawdę nauka bycia człowiekiem. Co do stworzeń, to są one niesamowite i niektóre tak realistycznie opisane, że stały mi przed oczami, gdy tylko je zamykałam.

" - Wyciągnij pasek z moich spodni- polecił.
- C-co? Co takiego?- wyjąkała patrząc do góry.- Po jaką cholerę?- zapytała ze wściekłością. No, jeśli on się myli..."

Podsumowując, książka chyba bardziej zaadresowana do dziewczyn, ze względy na wiele elementów romantycznych, jednak naprawdę warto przeczytać. Nieliniowa fabuła, narracja trzecioosobowa jednak uwzględniająca dokładne uczucia i myśli bohaterów. Język, którym posługuje się autorka sprawia, że powieść czyta się szybko i przyjemnie. Od razu mówię, jest tutaj trochę przekleństw. Osobiście pokochałam tę książkę z całego serca i już nie mogę się doczekać następnych części.