sobota, 14 grudnia 2013

"Dziewiąty Mag. Dziedzictwo"- ostatnie spotkanie z Ariel Odgeon

Dziedzictwo

Autor: Alice Rosalie Reystone
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Ilość stron: 538
Seria: Dziewiąty Mag
Moja ocena: 7/10
 Naczelni Czarnoksiężnicy nie zgadzają się, aby Amanda została zaprzysiężona i stała się jedną z nich. Cofają zaklęcie, dzięki któremu dorosła i odsyłają ją do Oazy Szkolnej. Jednak dziewczyna buntuje się i ucieka. Tymczasem wąwóz za Kamieniołomami Demonów zaczyna się otwierać. Uwięzieni w nim Rozpaczający tylko czekają na to, by się z niego wydostać. Jeśli im się uda, świat Dziewięciu Miast czeka zagłada...
"Ech, wy, ludzie- westchnęła.- Nie wiem, po co natura was stworzyła. Latać nie umiecie, pływać ledwo, ledwo, jesteście ślepi niczym kret w swojej norze, ale z jakiegoś powodu uważacie się za władców tej krainy."
Ostatnia część trylogii "Dziewiątego Maga". Ariel, pozbawiona pamięci, żyje wraz z Marcusem we współczesnym świecie. Ma nową tożsamość, nową pracę, nawet jej usposobienie i upodobania zostały zmodyfikowane przez jej córkę, Amandę. Ona sama została w krainie Dziewięciu Miast, aby zostać zaprzysiężona na Naczelną, jednak najwyżsi Czarnoksiężnicy są temu przeciwni, chcą wysłać młodą Odgeon z powrotem do Oazy Szkolnej. Dziewczyna ucieka, o czym niedługo potem dowiaduje się jej matka i rusza, aby ją odnaleźć. Los zaprowadzi obydwie kobiety do Morren City, a także do prawdy o Wielkim Xavierze, niekoniecznie dobrej...
"- Ale żeby kawa była dobra, musi być...- Addie uśmiechnęła się słabo.- ... mocna, słodka i z odrobiną mleka. Pamiętam."
  Pierwsze, co mnie poraziło, to charakter Ariel. W poprzednich częściach była silną, niezależną i stanowczą, choć wrażliwą na czyjąś krzywdę, kobietą. Teraz przez jakąś połowę książki objawiła się jako rozhisteryzowana i zagubiona dziewczynka, która we wszystkich miejscach, które znała, płacze. Rozumiem, może mieć traumę po swoich przeżyciach- kto by nie miał- ale w pewnych momentach to jest już lekka przesada. Wcześniej niemal niczego się nie bała, a teraz ucieka przed wszystkim. Może nie było takie złe, ale dobrze mi się też nie objawiło.
  Sam pomysł na fabułę książki znacząco odbiega od poprzednich tomów, bo tym razem w centrum uwagi jest Morren City, a cała akcja staje się zagmatwana. Pojawia się wielu nowych bohaterów, co z początku daje nam jakieś 4-5 oddzielnych historii, które w końcu się ze sobą łączą. Ludzie i nie ludzie jak zwykle są super wykreowani pod względem charakterów. To jest stała cecha tej serii, każdy jest inny i niepowtarzalny.  Najbardziej autorka postarała się chyba przy tworzeniu Sheridana- trowa, który będzie się na naszej drodze pojawiał co chwila. Brutalny, ambitny, jednak pozbawiony ludzkich uczuć, co czyni go moim zdaniem ciekawą postacią.
   Połączenie opisów aktów brutalności i wątków miłosnych moim zdaniem nie jest najlepsze, w szczególności, jeśli następują po sobie. Poza tym poprzednie części takiego charakteru wcale nie miały, nie aż tak często, dlatego to w ogóle mi tutaj nie pasuje. Przepraszam, ale nie zwykłam w Dziewiątym Magu do brutalnego odcinania skrzydeł harpiom, a ogonów syrenom.

" Wkrótce tłum kupców przerzedził się i Ariel dojrzała rozpłatany do połowy ogon jakiegoś mężczyzny, wyjątkowo zajadle broniącego się przed kolczykowaniem. W jednej chwili woda w akwarium poczerwieniała, w drugiej odsłonięte kości ogona nieszczęśnika uderzyły o ścianę naczynia. Sekundę później szklana tafla pękła, a ciężko ranny mężczyzna wypłynął wraz z krwawą zawartością zbiornika (...)"
 To właśnie fabuła uratowała całą książkę- autorka wprowadziła zupełnie nowy świat, nowe pomysły i to bardzo ciekawe. Pod koniec już zaczęła grać na emocjach (w każdym razie moich) tak, że aż się popłakałam ze współczucia Marcusowi. Amanda moim zdaniem była zbyt... poważna i zbyt mało emocji okazywała, nie widać było, że jest córką Ariel, tylko po wyglądzie. Ale poza tym, to wszystko było jak najbardziej dopracowane. Chociażby to, że nie można było się od tej powieści oderwać, pomimo że czasami już nie miałam najmniejszej ochoty na czytanie jej dalej. Przyciąga, łapie i nie wypuszcza.

Jeśli spodziewacie się czegoś w stylu pierwszych tomów, to jesteście w błędzie. Zupełnie inne patrzenie na świat, inny charakter powieści, nowi bohaterowie, nowe priorytety. A poza tym trochę brutalności i wątków bądź co bądź erotycznych. Pod koniec dużo niejasności i niewytłumaczalnych spraw, których przyczyn i przebiegu możemy się tylko domyślać, bo nie zostało to jasno opisane. Dla niektórych to minus, ale dla mnie- zdecydowany plus. Tak więc polecam powieść wszystkim miłośnikom fantasty i Dziewiątego Maga, jednak właśnie te zmiany pragnę zaznaczyć, żeby potem nie było zaskoczenia.
                                                                     ~ ~ ~
Jeszcze pragnę przypomnieć o konkursie, który trwa do 17 grudnia (czyli jeszcze 3 dni) i do udziału bardzo wszystkich zachęcam :)