czwartek, 9 maja 2013

Przyszłość oraz wszystkim dobrze znany... Midgaard

Pan Lodowego Ogrodu. Tom 1

Autor: Jarosław Grzędowicz
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Ilość stron:  541
Moja ocena: 10/10
Seria: Pan Lodowego Ogrodu
Vuko Drakkainen samotnie rusza na ratunek ekspedycji naukowej badającej człekopodobną cywilizację planety Midgaard. Pod żadnym pozorem nie może ingerować w rozwój nieznanej kultury. Trafia na zły czas. Planeta powitała go mgłą i śmiercią. Dalej jest tylko gorzej. Trwa wojna bogów. Giną śmiertelnicy. Odwieczne reguły zostały złamane.

"Cholera cię wie. Zły jeleń! Bardzo niedobre zwierzę wierzchowe nieznanego gatunku! Złe okapi! Brzydka żyrafa!"

Akcja powieści toczy się w przyszłości, a tak naprawdę w przeszłości.  Razem z głównym bohaterem wyruszamy bowiem na wyprawę do Midgaardu- planety podobnej do ludzkiej, która jednak w stosunku do Ziemi jest bardzo zacofana jeśli chodzi o technologie. Dzieją się tam rzeczy przeczące prawom fizyki i ludzkiego rozsądku, rzeczy niemożliwe, a czasami przerażające. Jednak Vuko nie może się tym przejmować- jego zadaniem jest odnalezienie ekipy badawczej i ewakuacja ich. Ewentualnie posprzątanie po nich bałaganu. I tak oto na swojej drodze staje mu wiele przeszkód, nowych ludzi i miejsc.

"Nie znajdę ich. Potrzebny jest trop. Ślad. A ja nie mam nic. Potrzebna jest hipoteza. Robocze wyjaśnienie. Bez tego będę po prostu gapił się z otwartą gębą na coraz dziwniejsze wydarzenia"

Powieś napisano w narracji trzecio- i pierwszoosobowej. Po raz pierwszy mam styczność z takim połączeniem narracji, ale muszę przyznać, że autor bardzo zgrabnie to wszystko połączył. Dzięki temu jest pewna zmiana i dzięki temu ciekawiej się czyta. Ciekawą rzeczą jest także wprowadzenie wątku z drugim bohaterem, który znajduje się w zupełnie innym miejscu, niż Vuko. Akcja jest nieodzownie fantastyczna. Nigdy nie ma takiego momentu, w którym czytelnik by się znudził, a jednocześnie jest w ogóle nieprzewidywalna. Nie brak tu także humoru- co i rusz wpadamy na żarty i śmieszne sytuacje. Jeśli zaś chodzi o bohaterów, to są oni niesamowicie odmienni i wyśmienicie wykreowani. Naturalne zachowania podczas najprzeróżniejszych sytuacji i wydarzeń. Wisienkę na torcie stanowi wręcz doskonałe połączenie obydwu światów. Vuko uczy się żyć w nowym świecie, ale na swoich zasadach dzięki cyfralowi- małemu urządzeniu wszczepionym w mózgu, dzięki któremu potrafi więcej niż tamtejsi ludzie. Swoisty nastrój tworzą także ilustracje- pięknie zrobione i świetnie przedstawiające sytuacje.

"- Wcale nie jestem dziwny- nadąsał się Drakkainen.- Nie piłem tylko dzisiaj capuccino.
- Czego?- spytał Ulle w osłupieniu."

Podsumowując, "Pan Lodowego Ogrodu" moim zdaniem powinno się zaliczać do klasyki polskiej fantastyki. Jest po prostu świetną powieścią, co mogę o niej więcej powiedzieć? Naprawdę gorąco polecam tę pozycję wszystkim miłośnikom fantastyki połączonej z realizmem.