środa, 12 marca 2014

"2586 kroków"

2586 kroków

Autor: Andrzej Pilipiuk
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Ilość stron: 517
Moja ocena: 8/10
Odliczmy 2586 kroków- tylko tyle... I aż tyle
14 opowiadań, 13 różnych bohaterów, 1 autor...
"- Dorwijcie go i zabijcie- powiedział zupełnie wyraźnie, a potem wzrok zgasł mu jak zdmuchnięta świeca."
 Jest to pierwszy wydany zbiór opowiadań Andrzeja Pilipiuka, których ogólnie opisać się nie da. Każde z nich utrzymane jest w trochę innej atmosferze, opowiadają o zupełnie innych rzeczach. Tylko dwa z nich- 2586 kroków oraz Wieczorne dzwony dotyczą tego samego bohatera i w historii następują po sobie. Nie da się jednoznacznie określić charakteru całej książka- wszystkie z historii różnią się od siebie. Jedna jest mroczna i tajemnicza, druga zabawna, trzecia bardziej spokojna. Tym różni się od Rzeźnika drzew, w którym dominowała właśnie tajemnicza atmosfera.
  Główną cechą opowiadań Pilipiuka jest chyba to, że jednoznacznie się nie kończą, a raczej są napisane tak, że wydaje się, iż będzie jeszcze ciąg dalszy. I szczerze mówiąc w większości przypadków rzeczywiście mogłoby się napisać kolejną część. Dodatkowo autor opisuje niemal wszystkie historie na terenie Ukrainy, Rosji bądź Litwy, pozostawiając kilka opowiadań rozgrywających się w Polsce, co również jest dosyć miłą odmianą.
  Szczegółowy opis zrobię tylko do poszczególnych opowiadań, aby mniej więcej pokazać różnice.
  Historie o doktorze Skórzewskim należą do tego stylu autora, z którym zapoznałam się już wcześniej. Strach przed chorobą kieruje po części zachowaniami bohaterów, strach przed nieznanym. Okoliczności również nie są zbyt wesołe- środek mrocznej zimy wśród ludzi wierzących w stare ludowe przesądy i tym samym przyprawiających nas o dreszcze. Główny bohater stara się jakoś zaradzić zarazie, jednak by to osiągnąć będzie musiał bardziej zagłębić się w legendy... 
  Mars 1899 tym razem nie jest o chorobie, a o odnalezieniu życia na Marsie. Czy raczej poszukiwanie informacji na ten temat, bowiem wszystko w tym dziale jest zatajone przez rząd rosyjski. Jednak młody i utalentowany astronom nie daje za wygraną i chce dowiedzieć się wszystkiego oraz zapisać się w historii.
  Za to Wiedźma Monika dzieje się tym razem w Polsce za czasów Inkwizycji, kiedy to młoda dziewczyna ma zostać spalona na stosie czasowo ratuje ją przystojny Hiszpan, który okazuje się być Inkwizytorem. Najzabawniejsze jest to, że w jednym momencie Monika zachwyca się nim, za to na następnej stronie stwierdza, że gdyby naprawdę umiała czarować, to chętnie by go zabiła.
  "Nie przyczyniam się do niczyjej śmierci. Nie zwiększam liczby ofiar. Ja tylko przestawiam zwrotnicę ludzkich losów, aby zginęło trochę więcej wrogów, a ocalało trochę więcej naszych."
  Oprócz powyżej wymienionych jest jeszcze opis co by się wydarzyło, gdyby Polska uprzedziła atak Hitlera, listy szarego obywatela o niesamowicie bujnej wyobraźni do Rządu, poszukiwania bazy, z której obcy nadają sygnały o ludzkim D.N.A., mutacje zwierząt żyjących na terenie Strefy oraz wiele innych...
  Autor z wielką sprawnością manewruje narracją i językiem, co chwila zmieniając trochę swój styl. Bohaterowie nie muszą być niesamowicie dobrze dopracowani, aby opowiadanie samo w sobie wyszło niesamowicie. Wystarcza jedynie wyznaczyć główne cechy charakteru i cele postaci, aby mieć ogólny zarys sytuacji, co Pilipiuk robi z dużą łatwością. Przyjemnie się czytało te opowiadania, są one na w miarę wysokim poziomie, a ze względu na zróżnicowanie, każdy tak naprawdę znajdzie coś dla siebie.
Książka przeczytana w ramach wyzwania
CF - 2014 - logo