wtorek, 18 marca 2014

Co łączy egzorcyzm z bimbrem? Jakub Wędrowycz!

Kroniki Jakuba Wędrowycza

Autor: Andrzej Pilipiuk
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Liczba stron: 291
Seria o Jakubie Wędrowyczu
Moja ocena: 9/10
Na wojsławickiej komendzie zostały po nim tylko protokół zatrzymania i gumofilce. Choć zarzuty wobec poszukiwanego Jakuba W. mogą szokować, ma on szacowne grono obrońców.
"-Przypadki chodzą po ludziach, ale to niemożliwe, statystycznie niemożliwe, żeby wszystko spotykało tylko jednego Jakuba Wędrowycza."
Tytułowy Jakub Wędrowycz jest ponad osiemdziesięcioletnim mieszkańcem Wojsławic, który w swoim domu nielegalnie pędzi bimber. Większość swojego czasu przesiaduje w knajpie na piciu wszelkiego rodzaju alkoholu, naprawdę rzadko można widzieć go, gdy jest trzeźwy. O dziwo wszystkie wydarzenia w okolicy miasteczka są powiązane właśnie z nim. Pomimo tego, że bezustannie  pakuje się w kłopoty, zazwyczaj wychodzi z nich bez szwanku. No cóż, w końcu jest jednym z najlepszych egzorcystów w kraju i może wszystko...

Cała książka składa się z 12 opowiadań z Wędrowyczem w roli głównej, którego głupota konkuruje z talentem i egzorcystycznymi kwalifikacjami. Jest postacią niezwykłą, której nie da się jednoznacznie opisać, tyle życia ma w sobie. Jednego można być pewnym- nie ważne, kiedy, zawsze ma czas i ochotę na bimber. Jak na staruszka utrzymuje naprawdę świetną formę i w każdym momencie może nieść pomoc. Jest człowiekiem, który nie rzuca słów na wiatr i jeśli coś obiecał, z pewnością to zrobi.
  W większości opowiadania są humorystyczne i mają w sobie coś z komedii, bo albo Wędrowycz sprawia, że inni (najczęściej policja) głupieją, albo sam nie wykazuje zbyt wielkiego obeznania w niektórych dziedzinach. Jednak parę historyjek napisane jest znanym już stylem ze zbiorów opowiadań Pilipiuka, czyli utrzymane są w tajemniczej i mrocznej atmosferze (Tajemnice wody i Przeciw pierwszemu przykazaniu), ale dalej to ten sam znany nam Jakub w nich występuje.
"Oczywiście, zdarzało się czasami, zazwyczaj gdy był bardzo pijany, że słyszał głosy zwierząt, ale zdawał sobie prawie zawsze sprawę z tego, że to tylko urojenie. Tym razem był trzeźwy jak niemowlę i nawet nie miał kaca, a to działo się naprawdę"
  Same wydarzenia i dowcipy tak wciągają, że nie można się oderwać od stronic. Kroniki są świetnym dowodem na prawdziwość słów "stary ale jary", jak również i tego, że dla chcącego nic trudnego. Są urzeczywistnieniem zarówno wymyślnego jak i prymitywnego humoru, które razem ze sobą świetnie współistnieją i tworzą po prostu piękny duet. Zabawnie jest czytać o biednych policjantach, którzy zwykle padają ofiarą wybryków Wędrowycza i jego znajomych, niezamierzenie oczywiście.
  Moim zdaniem szczególnie udanym opowiadaniem jest historia o wytapianiu miedzi z pewnego ciężkiego kawałka różnych metali... Jednak co to jest, dowiecie się sięgając po Kroniki Jakuba Wędrowycza.
Książka przeczytana w ramach wyzwania
CF - 2014 - logo