wtorek, 8 kwietnia 2014

"Artemis Fowl"- inne spojrzenie na wróżki

Artemis Fowl

Autor: Eoin Colfer
Tytuł oryginału: Artemis Fowl
Wydawnictwo: W.A.B.
Ilość stron: 280
Seria: Artemis Fowl. Tom 1
Moja ocena: 7/10
Dwunastoletni Artemis Fowl jest największym geniuszem w historii świata przestępczego. Jego plan jest podstępny i zuchwały: rozszyfrować tajemnice elfów, a potem porwać jednego z nich i zażądać godziwego okupu. Jednak technologia elfów jest bardziej zaawansowana, niż Artemis przypuszcza.
"-Pewność siebie wynika z niewiedzy- pouczył ją faun.- Jeśli się stawiasz, to tylko dlatego, że o czymś nie wiesz."
Cała historia opowiada o nastoletnim Artemisie, który pochodzi ze znaczącego rodu, jednak niestety ojciec chłopaka zaginął, a matka, no cóż... załóżmy, że jest niedyspozycyjna psychicznie, dobrze? Jednak młodemu Fowlowi to na rękę, ponieważ chce zrealizować plan, w wyniku którego odbuduje trochę bogactwo rodziny. Ale dalej jest tylko dwunastoletnim dzieciakiem, którego nie można zlekceważyć, gdyż później będzie się tego żałować. Artemisowi wiecznie towarzyszy Butler- jego ochroniarz, który jest świetnie wyszkolony we wszelkich dziedzinach walki i gotowy poświęcić się dla swojego przyjaciela i pana. Kolejną bohaterką jest Holly Nieduża, jedyna kobieta służąca w SKRZAT-cie, czyli organizacji wróżek. Z tego powodu jej dowódca, kapitan Bulwa, cały czas poddaje ją próbom lub wypomina jej wiele rzeczy. Wkrótce wszyscy oni mają się spotkać, jednak co z tego wyniknie?
  W realiach tej powieść słowo "wróżki" jest ogólnym określeniem dla części fantastycznych istot, czyli m.in. elfy, chochliki, krasnoludy, chochliki. Wszyscy oni mieszkają pod ziemią, a niewiele z nich ma szansę na poznanie ludzi lub ich zobaczenie. Co prawda wychodzą na powierzchnię, jednak tylko po to, aby odbyć Rytuał potrzebny do odnowienia swojej mocy.
 Przy lekturze odkryłam, jak bardzo można zostać spaczonym przez romantyczne powieści i filmy. Po prostu na siłę da się tutaj dopatrywać wątków, chociażby z Bulwą i Holly. To czasem robi się uciążliwe, ale tak już chyba mają niemal wszystkie osoby, które czytają tego typu książki.
  Sam pomysł na taką technologię, jaka jest tutaj pokazana, nie jest aż tak oryginalny jak by się wydawać mogło. Już od dosyć dawna można się spotkać z wymienionymi funkcjami sprzętów elfich, różnią się od innych jedynie wyglądem. Cóż, jednak nie można się tego za bardzo czepiać, ponieważ w tym momencie bardzo ciężko jest wymyślić coś nowego. Za to samo prowadzenie fabuły sprawiało, że czytelnikowi nie dane było się nudzić, była wartka, a każdy moment porywający. Pomimo tego, że w niektórych chwilach była niesamowicie przewidywalna, to nie popsuło to całokształtu powieści, wręcz przeciwnie, wyczekiwało się tylko kolejnych zdarzeń aby sprawdzić, czy miało się rację.
  Rozwiązania niektórych zagadek bądź nieścisłości może wydają się banalne, jednak w gruncie rzeczy właśnie najprostsze pomysły przychodzą do głowy najrzadziej. Właśnie dlatego tak są zaskakujące i nawet nie dopuszczamy ich do możliwości.
  Nie brakuje tu momentów zarówno śmiesznych jak i trzymających w napięciu, ale jednego zawsze jesteśmy pewni- nikt nie zginie. Czy aby na pewno? Cóż... sprawdźcie to.
Książka przeczytana w ramach wyzwania
CF - 2014 - logo