wtorek, 7 stycznia 2014

Co ludzie ukrywają, czyli Czarna Księga Sekretów

Czarna Księga Sekretów

Autor: F.E. Higgins
Tytuł oryginału: The Black Book of Secrets
Wydawnictwo: W.A.B.
Ilość stron: 266
Moja ocena: 8/10
Ludlow Fitch od najmłodszych lat był zmuszany przez rodziców do zdobywania pieniędzy w nieuczciwy sposób. Przed ich kolejnym okrutnym pomysłem postanawia w końcu ratować się ucieczką. Po nocnej włóczędze dociera do górskiej wioski Pagus Parvus i trafia pod opiekę Joe Zabbidou- właściciela lombardu, w którym można znaleźć wszystko: biżuterię, zegarki, drewnianą nogę, a nawet... żabę. Głównym zajęciem Zabbidou jest jednak skupowanie od ludzi ich tajemnic. Ludlow zostaje zatrudniony do opieki nad Czarną Księgą Sekretów. Nawet nie podejrzewa, że mieszkańcy tak niewielkiej osady mogą mieć tak wiele do ukrycia...
"- Sami tworzymy własne szczęście, Ludlow, poprzez nasze czyny i stan naszego umysłu. Pod tym względem możemy kontrolować swój los. Tylko jednak rzecz jest pewna: nikt z nas nie ucieknie przed śmiercią."
 Całą historię zaczynamy w Mieście podzielonym na dwie części, jedna zamieszkana była przez ludzi bogatych i na poziomie, druga przez biedniejszych mieszczan i bezdomnych. Główny bohater właśnie tę drugą część zamieszkuje, razem z Mamcią i Tatkiem, którzy bynajmniej nie zachowują się w stosunku do niego tak, jak rodzice zachowywać się powinni. Widzą w synu tylko sposób na dodatkowe przychody, odkąd był małym dzieckiem jest uczony złodziejskiego fachu. Jego złość i chęć zmienienia swojego życia narastają i pewnego dnia, gdy chcą sprzedać jego zęby doktorowi, ucieka z Miasta. Trafia do mieściny Pagus Parvus, w której będzie toczyła się niemal cała dalsza akcja. Jest to wieś położona na dosyć stromej górze, gdzie nawet na chwilę nie pojawia się skrawek nieba. Przez 8 miesięcy w roku pada tutaj śnieg, przez pozostałe 4 panują siarczyste ulewy. Tutaj właśnie Ludlow spotyka Zabbidou- właściciela nowego lombardu, który oferuje chłopcu pracę. Ma pomagać mu w prowadzeniu lokalu, na co ten przystaje z wielką chęcią. W tle zaczyna się przewijać Czarna Księga Sekretów, która skrywa najskrytsze tajemnice wielu ludzi. Jakie się one okażą?...
" Słyszałem, że powinno się kochać swoich rodziców, ale chyba nie to wobec nich czułem. Może jakiś rodzaj lojalności, jakieś poczucie więzów krwi, ale nie miłość."
 Atmosfera skonstruowana jest naprawdę niesamowicie, pomieszanie charakteru powieści Dickensa i Agathy Christie. Mała mieścinka to w tym przypadku świetne miejsce na prowadzenie historii Ludlowa i Zabbidou, nie wspominając o nadaniu jej raczej ponurego wrażenia. Intrygującą samą w sobie postacią jest Joe- tajemniczy, nie mówi całej prawdy, nie wiadomo, skąd się wziął i jakie czerpie zyski z prowadzenia lombardu, bo skupował wszystko, nawet bezwartościowe rupiecie, proponując nieproporcjonalne ceny w stosunku do rzeczywistej wartości. A wszystko robi tylko po to, by wieśniacy mogli pospłacać długi zaciągnięte u Jeremiasza Ratcheta, do którego należy większość działek w Pagus Parvus.
  Całą historię mamy szansę śledzić z dwóch perspektyw- ze strony Ludlowa (narracja pierwszoosobowa) oraz obserwować wydarzenia z obiektywnej strony (narracja trzecioosobowa). Jest to o tyle ciekawe, że prócz tych dwóch narracji pojawia się jeszcze jedno urozmaicenie książki, a mianowicie notatki z Czarnej Księgi Sekretów. Spisuje się tam najskrytsze tajemnice ludzi, które nie dają im spać po nocach i nękają ich co dnia. Dzieląc się nimi z kimś uwalniają się z tego ciężaru, w tym właśnie Zabbidou pomaga.
  Nastrój także został bardzo dobrze dostosowany do nastroju książki, sprawia, że może i się zbytnio nie boimy, ale za to wprost nie można się oderwać od lektury. Wciąga jak czarna dziura, która wypuści cię dopiero po skończeniu ostatniej strony. Połknie się ją w jeden- dwa wieczory bez większego problemu i z wielką przyjemnością.
" Nie będę zaprzeczać, że los [...] został w taki czy inny sposób przypieczętowany, kiedy przybyłem do Pagus Parvus, ale on sam zabił się na długo zanim ja w ogóle się tam pojawiłem: zabił się swoim egoizmem, chciwością, okrucieństwem. Takie są zasady, Ludlow, i żyję według nich niezależnie od wszystkiego"
 W ogóle w powieści można zauważyć głębsze znaczenie. Wydarzenia tam się toczące można porównać do każdego człowieka. Każdy skrywa jakąś tajemnicę i nikt nie jest bez skazy, za to, gdy już człowiek otrzyma dużo, będzie chciał jeszcze więcej. W końcu stanie się egoistyczny i chciwy, aż na koniec nie pozostaną mu żadne cechy człowieka. Jest to dla nas, czytelników, ostrzeżenie przed tym, żeby nie dać się własnym słabościom i chciwości, bo to nas będzie mogło w końcu zniszczyć.
  Czas można, a czasem nie można przewidzieć tego, co się wydarzy. Niektóre rzeczy są wprost oczywiste, niektóre wcale takie nie są. Prostoliniowość fabuły sprawia, że bardzo łatwo zrozumieć nie tyle przesłanie, co treść. Aby zrozumieć ogólne zamierzenie książki trzeba czytać pomiędzy wierszami, można zinterpretować tekst na wiele sposobów. Nie wspomnę już o wielu nurtujących mnie w tym momencie pytaniach: skąd się wzięła ta żaba? skąd się wziął Zabbidou? po co spisuje się to wszystko w Czarnej Księdze Sekretów? co będzie z Ludlowem? Na te pytania niestety na razie nie mam odpowiedzi, mogę tylko snuć przypuszczenia. Może to i dobrze...?
  Jeśli chodzi o postaci, to stworzenie ich z pewnością nie zajęło zbyt dużo czasu. Nie ma ich zbyt wiele, poza tym bardziej dopracować trzeba było zaledwie 3-4 z nich. Co nie znaczy, że pozostałe nie są dopięte na ostatni guzik, bo są. Bez trudu można je rozpoznać.
  Pomysł sam w sobie jest bardzo oryginalny i intrygujący- skupowanie ludzkim tajemnic. Ktoś jeszcze by na to wpadł? Niewiele osób zakładam.
  Powieść zalicza się do fantastyki, może z odrobiną historii, wspomniany jest tutaj Londyn, poza tym przedstawione są warunki, w których żyli ludzie w większych miastach i wsiach.
Książka przeczytana w ramach wyzwania:
CF - 2014 - logo