piątek, 31 stycznia 2014

Udręki miłosne Wertra

Cierpienia Młodego Wertera

Autor: Johann Wolfgang Goethe
Tytuł oryginału: Die Leiden des jungen Werthers
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Ilość stron: 136
Moja ocena: 6/10
"Zaprawdę, masz słuszność, mój drogi: pośród ludzi mniej byłoby trosk, gdyby- o, czemóż tak się dzieje- gdyby nie wytężali całej wyobraźni na wywołanie zjawy minionych cierpień, a raczej znosili obojętnie to, co niesie chwila bieżąca."
Powieść opowiada o młodym artyście, Werterze, który wyprowadził się z domu i zawędrował do jednej z małych miejscowości najprawdopodobniej w Niemczech, aczkolwiek autor specjalnie ukrywa nazwy miast i imiona większości ludzi. Akcja toczy się w XVII wieku, sama książka zresztą została w tym czasie napisana. Jest ona typową literaturą romantyczną, w której uczucie dominuje nad rozumem.
  Napisano tę powieść w dość nietypowy sposób, a mianowicie w formie zbioru listów wysyłanych przede wszystkim do przyjaciela Wertera- Wilhelma. To z nich dowiadujemy się o bieżących wydarzeniach, uczuciach i zamiarach głównego bohatera, co jest, szczerze powiedziawszy, całkiem ciekawym sposobem narracji. Bohater tej historii posiada duszę romantyka, który daje się ponosić uczuciom i emocjom, a miłość jest dla niego najważniejszą wartością. Niedaleko miejsca swego zamieszkania mieszka piękna czarnooka Lota- pół-sierota, która swemu młodszemu rodzeństwu jest jako matka. Szybko odnajdują wspólny język, są jako bratnie dusze, które podróżowały po świecie, by w końcu spotkać podobną sobie. Nie dziwne, że wkrótce nasz Werter zakochuje się w niej bez pamięci. Jest tylko jedno "ale"... ona jest już zaręczona.
"-Natura ludzka- ciągnąłem dalej- ma zakreślone sobie pewne granice, znosi radość, cierpienie i ból do pewnego jeno stopnia, a musi ulec, gdy je przekroczy. Nie należy przeto pytać, czy ktoś jest słaby, czy mocny, ale czy może udźwignąć brzemię cierpień swoich, bez względu na to, czy są one natury fizycznej, czy moralnej."
  XVII-wieczny język wcale nie jest aż taki łatwy i szybki do czytania, jednak jest on bardzo piękny i rozbudowany. My, czytelnicy przyzwyczajeni do prostego i zrozumiałego pisania, które sprawia, że książkę kończy się błyskawicznie, nie na co dzień czytamy takie właśnie powieści. W każdym razie tak w moim przypadku jest. Trzeba się wtedy skupić jedynie na tekście, bo wszystko inne wytrąca z równowagi i przestaje się rozumieć to, co się właśnie czyta.
  Jeśli chodzi o samą treść, to jest raczej odrobinę przesadzona, miejscami nawet przesłodzona. Nie jest może niesamowicie porywająca, ale nudna też nie jest i z pewnością da zajęcie na przynajmniej półtorej godziny. Dodatkowo co i rusz opisywane są tutaj wszelkiego rodzaju mądrości dotyczące człowieka, o jego sile, uczuciach, bólu, cierpieniu. Tak więc jeśli ktoś jest łasy na takie kąski, to bardzo polecam! Mi osobiście właśnie przez wzgląd na to ta książka się spodobała, ponieważ mówi o nieszczęśliwej miłości.
  Postawa Wertera zapoczątkowała werteryzm, czyli zachowania i przekonania (głównie młodzieży) podobne do tych głównego bohatera, czyli głównie: wybujała wyobraźnia, pesymistyczne poczucie bezcelowości w życiu, niezdecydowanie działanie. To wszystko bardzo często kończyło się śmiercią samobójczą.
*uwaga, spoiler*
Ja w ogóle nie rozumiem, jak można się zabić z miłości, szczególnie w momencie, w którym wiemy, że drugiej osobie także na nas zależy tylko po prostu nie może z nami być, w dodatku tyczy się to dorosłego i dojrzałego mężczyzny.
*koniec spoilera*
No, i to by było chyba na tyle. Miłego czytania :) Bardzo dobrze Was ta książka zaznajomi z myśleniem romantycznym, więc pod tym względem jest naprawdę dobra.