poniedziałek, 6 stycznia 2014

Królewski zwiadowca

Królewski zwiadowca

Autor: John Flanagan
Tytuł oryginału: Rangers Apprentice. The Royal Ranger
Wydawnictwo: Jaguar
Ilość stron: 487
Seria: Zwiadowcy, księga 12
Moja ocena: 7/10
  W królestwie Araluenu zachodzą nieuchronne zmiany, wymuszone przez nieubłagany upływ czasu. Król Duncan, złożony chorobą, nie może pełnić swych obowiązków, a regentką zostaje Cassandra, którą wspomaga mąż, Pierwszy Rycerz Królestwa, sir Horace.
   Halt i lady Pauline wiodą spokojniejsze niż ongiś życie, chociaż stale są na bierząco ze wszystkimi sprawami dotyczącymi Korpusu Zwiadowców, któremu przewodzi Gilan.
   Tymczasem okrucieństwo losu przygniata ciężkim brzemieniem Willa. Przyjaciele za wszystkich sił starają się przywrócić mu radość życia. Po burzliwej naradzie dochodzi do wspólnego wniosku: muszą znaleźć mu ucznia.
  Willa trzeba długo namawiać. I bardzo usilnie przekonywać. W końcu przystaje na propozycję przyjaciół, kompletnie nie zdając sobie sprawy, co go czeka...
"- W lesie bywa niebezpiecznie, księżniczko. Nigdy nie wiadomo.
   Jej uśmiech stał się jeszcze szerszy.
 - Na pewno nie nazbyt niebezpiecznie dla żądnej krwi wojowniczki.[...]"
   Wszystkie znane już nam postaci z wcześniejszych tomów Zwiadowców w tej oto książce są już dużo starsi niż w poprzednich księgach. Udowadnia to dla przykładu wprowadzenie nowego bohatera, a raczej bohaterki- Maddie, córki Cassandry i Horace'a, która pojawia się już w drugim rozdziale. Córka Duncana ma na głowie całe królestwo i nieznośną wprost córkę, królewnę rodem z wrednych opisów i przekonań. Za to Will... cóż, on dalej pozostaje zwiadowcą w lennie Redmont. Tylko że już prawie nic nie pozostają w nim z tego wesołego chłopaczka, którego znaliśmy przez 11 tomów. W tej księdze zmienił się nie do poznania, wcale nie na lepsze. Ogólnie to niemal cała fabuła opiera się na Willu i Maddie, w końcu po coś się ją wprowadziło, prawda?
"- Gdyby ta bela była człowiekiem- odparł Will- strzała ledwie musnęłaby go w lewe ramię. Gdyby to był rycerz, zapewne osłoniłby się tarczą, strzała zsunęłaby się po niej, a on nadal zmierzałby w twoją stronę. Nie najgorzej może równać się śmierć."
 Trudno mi w tym momencie cokolwiek wymyślić, żeby nie było spoilerów... Od razu chciałabym wspomnieć o tym, że również i ja płakałam przez pierwsze kilkadziesiąt stron, po prostu co chwila. To, co wydarzyło się w powieści było dla mnie nierealne i niesprawiedliwe, nie chciałam w to uwierzyć. Potem już było o tej jednej rzeczy mniej wspomnień i dzięki temu już się oswoiłam z tą myślą.
  Zaraz potem pierwszą myślą, która mnie naszła, było "kurczę, to coś mi przypomina. Ale co?" Odpowiedź jest prosta- pierwszy tom, Ruiny Gorlanu. Rozumiem, że nowy uczeń, rozumiem, że także musi przejść podobne szkolenie do szkolenia Willa, ale z pisaniem co chwilę czegoś w stylu "Will zorientował się, że nieświadomie użył słów Halta, które towarzyszyły mu przed laty podczas jego ćwiczeń", to lekka przesada. Dobrze by było, gdyby zostało to wspomniane parę razy, a nie dziesiątki. Serio, to już się robiło nudne i monotonne.
 Z pewnością wielkim plusem książki była wartka akcja. Zawsze coś się działo i nie było momentów, w których czytelnik ziewał i zasypiał. Momentami wprost nie da się od niej odciągnąć, wierzcie mi. Pomimo tego, że Zwiadowcy są ewidentnie tasiemcem, to autor niemal zawsze ma nowe pomysły, które wprowadza z wielką wprawą i dopracowaniem
 "- Prędzej, Donald!- wrzasnął Ruhl.- Nie ma czasu!
- mnie również miło cię widzieć, szefie- odparł gniewnie Donald."
 Co do postaci, to, jak zawsze, wszystkie są dopracowane. Od egoistycznej królewny, do małego dziecka ze wsi. Można je bez trudu rozpoznać po zachowaniu, które czasami różniło się niesamowicie.
  Najlepszą rzeczą tutaj jest obserwowanie zmian Willa i Maddie. Ich zachowań, usposobienia... wszystkiego. Oprócz tego pojawia się rzecz, na którą czekałam od samego początku serii. Jaka? Przekonajcie się sami...
 Narracja trzecioosobowa sprawia obiektywne wrażenie na całą  sytuację, chociaż czasem wcale tak nie jest. Za to najbardziej barwną postacią jest z pewnością Maddie i od tej pory chyba, to właśnie ona będzie w centrum zainteresowania w książce.
   Najbardziej mnie jednak zdenerwowało zakończenie. Jest przerwane i sprawia, że czytelnik już chce kolejną część. Więc ja się pytam- kiedy kolejny tom? Bo już wprost nie mogę się doczekać.