środa, 1 stycznia 2014

Pan Samochodzik i skarb Atanaryka

Pan Samochodzik i skarb Atanaryka

Autor: Zbigniew Nienacki
Wydawnictwo: Oficyna Wydawnicza WARMIA
Ilość stron: 185
Seria: Pan Samochodzik
Moja ocena: 8/10

Tomasz N.N., student historii sztuki i pracownik redakcji jednej z gazet, bierze udział w odnalezieniu słynnego szczerozłotego skarbu króla Gotów, Atanaryka. W czasie wykopalisk archeologicznych Tomasz, jego brat Paweł i uczestnicy obozu naukowego przeżywają ciekawe przygody.
"Bogactwa mijają w mgnieniu oka, trzody giną, krewni umierają, przyjaciele są śmiertelni i każdy z nas umrze, atoli istnieje coś, co nie zamrze: jest to zdanie o zmarłych...."
 To jest cud, że udało mi się zdobyć papierowy egzemplarz tej książki, bo- jak zauważyłam- aktualnie raczej w żadnym sklepie internetowym takowego się nie nabędzie, stacjonarnym także jest to wątpliwe. Jednak dzięki wspaniałej małej księgarni w Mikołajkach udało mi się- naprawdę bardzo dziękuję.
 No dobrze, przejdźmy może do właściwej recenzji. Akcja zaczyna się tuż przed wakacjami 1958 roku, gdy młody student historii Tomasz przygotowuje się na wyprawę archeologiczną we wsi Gąsiory. Próbuje namówić swojego brata Pawła, by z nim pojechał i coś ze sobą pożytecznego zrobił. Udaje mu się to i obaj jadą do obozu archeologicznego przy starych gockich kurhanach. Tam właśnie toczą się wydarzenia całej książki, których zwieńczeniem jest, jak się można spodziewać, skarbu Atanaryka. W międzyczasie przez fabułę przewija się trochę osób, jednak nie jest ich niesamowicie dużo.
"Nie potrafiłem nie myśleć, że kobieta ta, być może, odznaczała się kiedyś pięknością i, gdy uśmiechała się, widok jej białych, lśniących zębów zachwycał mężczyznę. Jakże musiał ją kochać, skoro pochowano go przy niej. Rozłączyła ich śmierć okrutna i bezwzględna dla ludzkich uczuć. I potem znowu śmierć ich połączyła. Wspólnym grobem."
 Czytałam już inne części przygód Pana Samochodzika, jednak tra się od nich znacząco różni. Już nie mówię o tym, że pan Tomasz nie posiada jeszcze takiego przezwiska a tym bardziej swego wehikułu, ale o cały przebieg akcji. Znacząco odbiega od innych powieści z tego cyklu, może chodzi o różnicę w klimacie powieści? W Skarbie Atanaryka brak tak charakterystycznych dla tej serii niebezpieczeństw. W końcu w niemal wszystkich powieściach dotrzeć do skarbu wcale nie jest tak łatwo, jak się wydaje, trzeba analizować wszystkie wskazówki, niekiedy jeździć w różne miejsca oddalone od siebie niekiedy o setki kilometrów. Nie brakuje także w większości cwanych przeciwników Pana Samochodzika, którzy ścigają się z nim w odnalezieniu zaginionych przedmiotów. Tego mi właśnie w tej części brakowało- jakichkolwiek poważnych przeszkód w zamiarach Tomasza i ekipy archeologicznej.
"... Nie wierz słowom panny ani żadnej niewiasty, bo ich serca są jak koło, co się obraca. Nie wierz świetności dnia ani żmii uśpionej, ani umizgom tej, z którą się żenić zamyślasz, ani złamanemu mieczowi, ani synowi bogacza, ani świeżo posianej roli..."
Co do postaci, to wszystkie by były bardzo dobrze dopracowane, gdyby nie parę uchybień. Mianowicie niesamowite wprost podobieństwo charakterów dwóch postaci- Agnieszki i Krystyny. Obydwie mają podobne zachowania, często w podobny sposób w stosunku do pana Tomasza się zachowują. Ale nie są, na całe szczęście, identyczne. Krystyna bardziej woli pozostać tajemnicza i nasz główny bohater chyba o wiele częściej ją denerwuje niż Agnieszkę. Co do innych osób, to za bardzo nie mam się do czego przyczepić. Wszyscy oni są różni, a ich charaktery naprawdę dobrze skonstruowane.
 Narracja pierwszoosobowa w tym wypadku nie jest taka zła, bo dzięki temu większość wydarzeń pozostaje tajemnicą. Najlepsze jednak jest to, że części z nich w ogóle się nie spodziewamy, jednak wielu i tak można się domyślić. Niestety. Ale zakończenia sprawy figusów z pewnością nie jest tak bardzo łatwo się domyślić.
Oczywiście naprawdę dobrze książce robi opisanie w niej wydarzeń historycznych dosyć ciekawym językiem i wplątanie ich w umiejętny sposób w fabułę. Nie zanudzają czytelnika zbytnio, a przy okazji można się czegoś ciekawego dowiedzieć, prawda?